Problemy z integracją sensoryczną – wczesne objawy

Problemy z integracją sensoryczną – wczesne objawy

Gdybym przy pierwszym dziecku wiedziała tyle co teraz, z pewnością ułatwiłabym nam życie. Wiedziałabym na co zwrócić uwagę i kiedy drążyć temat. Nawet wtedy, gdy po raz kolejny słyszałam: – eee tam, wyrośnie z tego. Problemy z integracją sensoryczną to coś, co warto wychwycić jak najwcześniej.

Nie, nie jestem przewrażliwioną matką, która robi z igły widły. I Ty też nie jesteś. Jeśli coś wydaje Ci się nie tak, masz prawo uzyskać pomoc, a przede wszystkim poznać odpowiedzi. Jednak nawet jeśli rozwój Twojego dziecka nie daj Ci powodów do obaw, proszę – dla dobra dziecka i własnego – sprawdź. Udaj się z maluchem na wizytę do wykwalifikowanego fizjoterapeuty, by zobaczył, czy nic nie wzbudza jego niepokoju. Spokój Twojego sumienia może kosztować kilkadziesiąt złotych, ale to nic w porównaniu z sytuacją, w której coś przegapisz. Wiem, co mówię.

Nie będę rozpisywać się teraz na temat tego, czym jest integracja sensoryczna. Takie informacje z łatwością wygooglasz. Na pewno przy okazji znajdziesz też skrajnie opinie – jedni mówią, że to bzdura, szarlataneria, coś co nie istnieje, jak różowe jednorożce. Inni powiedzą, że od integracji sensorycznej (w skrócie z języka angielskiego – SI) zależy harmonijny rozwój każdego człowieka – zarówno fizyczny, jak i psychospołeczny.

Rutyna zabija. Przede wszystkim czujność

Ja na temat integracji sensorycznej nie słyszałam nic – aż do pamiętnej wizyty u psychologa dziecięcego, do którego udaliśmy się nie wiedząc, jak postępować z naszym rozhuśtanym emocjonalnie, prawie pięcioletnim dzieckiem. To właśnie tu pierwszy raz usłyszeliśmy to pojęcie i poszliśmy – nie mając specjalnie wyboru – tą drogą. Diagnostyka, testy, cała nasza historia z tym związana – to jest temat na kolejny, spory tekst. Tu chciałabym zwrócić tylko uwagę na coś, co nazywamy wczesnymi objawami. Coś, co ja być może na pewnym etapie przegapiłam. I coś, co zostało zignorowane przez lekarzy i randomowych fizjoterapeutów. Emila nie była dzieckiem z widocznymi problemami. Jednak było coś, co nie dawało nam spokoju. Żałuję, że nie cisnęłam wtedy bardziej, nie szukałam innych specjalistów. Czasu jednak nie cofnę, ale jeśli Ty jesteś na początku swojego rodzicielstwa, obserwuj malucha. Jeśli zobaczysz coś z poniższych symptomów, nie odpuszczaj. Im młodsze dziecko, tym szybciej pojawią się efekty terapii i tym prościej będzie miało później.

5 wczesnych objawów problemów z integracją sensoryczną u dziecka

Ta lista powstała po jednym ze spotkań Klubu Malucha – prowadzonego przez Annę Faliszewską. Falmed z Przeźmierowa polecam zresztą w zakresie fizjoterapii dzieci z całego serca. Pamiętajcie, że poniższa lista może sugerować, że dziecko ma jakieś problemy związane z integracją sensoryczną, a nie, że na pewno je ma. Diagnoza zawsze musi być postawiona przez fachowca z dużym doświadczeniem!

1. Ślinienie się przy dotykaniu nowych struktur – pozwalanie dziecku na poznawanie struktur jest bardzo prorozwojowe. Jeśli masz pod ręką miękkie kocyki, poszukaj też rzepów, plecionek, kawałków tektury, nieostrych kamieni itp. Jeśli zauważysz, że maluch ślini się, gdy dotyka czegoś o wyrazistej strukturze, zobacz, czy ta sytuacja będzie się powtarzać. Jeśli tak, pierwsza lampka powinna zapalić się w Twojej głowie.

2. Zawijanie paluszków stópek aż do białości – małe stópki niemowlaka w moim osobistym rankingu słodkich rzeczy zdecydowanie wygrywają. Są tak urocze, że warto się im dobrze przyglądać. Maluszki początkowo zawijają stópki do środka, dlatego zaleca się je masować po zewnętrznej części. Jeśli jednak to nie pomaga, a maluch wręcz zaciska paluszki, to dla Ciebie kolejny sygnał ostrzegawczy.

3. Raczkowanie z zaciśniętymi piąstkami – kiedy wreszcie przychodzi czas na raczkowanie (choć nie u każdego dziecka) radości nie ma końca. Zwracaj jednak większą uwagę na to, jak dziecko stawia przy tym rączki niż jaką prędkość rozwija 😉 Prawidłowo powinno opierać się na całych dłoniach z rozłożonymi paluszkami. Jeśli podpiera się na piąstkach i mocno zaciska dłonie, coś może być nie tak.

4. Nadwrażliwość na dźwięki np. suszarki – maluchy zazwyczaj żywiołowo podchodzą do świata, w tym szczególnie do wszystkiego, co wydaje dźwięki. Jeśli jednak zauważysz, że Twoje dziecko boi się pewnych dźwięków, płacze, stara się unikać tego hałasu, zawsze reaguje na określone typy brzmień podobnie nerwowo – przyjrzyj się temu bliżej.

5. Niespokojny sen, ciągła zmiana pozycji na łóżku – moje dzieci nie uleżą w łóżku w jednej pozycji nawet pół godziny. Non stop zmieniają kierunki, rzucają się. Gdy Emilka była mała, nie mogła z tego powodu spać w łóżeczku, bo ciągle obijała się o szczebelki. UWAGA – nie mylić z rozkopywaniem – dzieci często zrzucają z siebie kołderkę. Nie jest też możliwością, by przespały w jednej pozycji całą noc. Czym innym jednak jest ciągłe „rzucanie się”. Jeśli tego doświadczasz, doskonale wiesz, co mam na myśli. To też może być oznaka zaburzeń SI.

Najnowsze artykuły

Social Media