grypa żołądkowa

Grypa żołądkowa – rosyjska ruletka z rotawirusem

Noc jeszcze młoda, a rozhulane po wakacjach u dziadków dziecko w łóżku przed 22? To raczej niespotykany widok.

Dzisiaj pewnie też powtarzałabym z uporem godnym lepszej sprawy, 300 x z sąsiedniego pokoju:

– Dobranoc, śpij już kocie, bo jutro będziesz zmęczona.

– Ja też cię kocham.

– Tak wiem, wiem to Rademenes.

– Też już widziałam ten odcinek Maszy i Niedźwiedzia.

–  Chcesz siusiu, to chodź.

– Przecież przed chwilą piłaś.

Gdyby… nie to, że właśnie dziś dopadł nas ten okropny rotawirus, co to pustoszy małe brzuszki niczym barbarzyńcy Rzym. Przecież powinnam była się domyślić, że jak zaatakował  babcię,  to nas na pewno nie ominie… Jesteśmy właśnie po maratonie z głową nad miską. Idziemy na rekord. To już 7 x. Żołądek wywraca się na drugą stronę. Jej i mój… Mała duszyczka skarży się na okropny ból, piszczy, jęczy. Dopytuje, co to za okropieństwo ją dopadło i dlaczego tak skręca? A ja siedzę i nie mogę jej pomoc.

W mądrej głowie

Po chwili przypominam sobie słowa naszej pani doktor (mam nieodparte wrażenie, że leczyła dzieci Mieszka I, a już na bank pamięta, jak ludność  Europy dziesiątkowała dżuma, to jasne, że nie mogę jej nie ufać, poza wszystkim nigdy dotychczas nas nie zawiodła) – Kochana nic nie zrobisz, to musi z niej wyjść. Niech tylko pije, małymi łyczkami, co kilka minut. Jesteśmy więc obstawione jak Dunkierka w 1940. Jest woda w szklance, w butelce, elektrolity te niby do przełknięcia, i te słone, ale truskawkowe (o w mordę! ale o tym za chwile) i rumianek. Wszystko i tak ląduje w misce, więc zasadniczo nie ma znaczenia, co tam jeszcze stoi na podłodze, kaloryferze czy innej półce.
Oh man! Kiedy to się skończy… Mam nadzieję, że trochę odpocznie w nocy i nabierze sił.

W chwilach jak ta…

1. Bardzo brakuje mi wieczornego – Ania, a jak jest po angielsku ogórek, Ania, a co to są geny, Ania ja nie zasnę… po godzinie 23
2. Żałuję, że nie poszłam ostatecznie na tę medycynę, bo może byłabym jednak trochę bardziej racjonalna.
3. Mam ochotę dorwać producenta elektrolitów,  no dobra, może być ta miła Pani w aptece, która tak przekonywała, że dziecko na pewno wypije. Hm hm – rozrobić kilka torebek tych przepysznych truskawkowych pyszności z delfinkiem czy innym zadowolonym zwierzątkiem kukającym z kartonika i kazać im… Oj, co ja robię z nimi w myślach…. 😉 W końcu jutro musi wyjść słońce!

A jednak nie…

Położyło nas wszystkich. Bite trzy dni rewolucji z wysoką temperaturą i abonamentem w kiblu. Dwa tygodnie na probiotykach i lekkiej dietce. Wyszliśmy z tego kilka kilo chudsi. Bez obaw, ja już nadrobiłam…

A teraz rada doświadczonej (sic!) koleżanki dla wszystkich tych, którzy zastanawiają się, czy zaszczepić dziecko przeciw rotawirusom – nie wahajcie się ani chwili! Wielu moich znajomych lądowało z kilkumiesięcznymi brzdącami z odwodnieniem w szpitalu. Choroba, zwłaszcza u maluchów, postępuje bardzo szybko. Cykl szczepień można rozpocząć wyłącznie do 24 tygodnia życia. Ja żałuję, że odpuściłam. Hela wówczas mocno ulewała, a szczepionka jest doustna i obawiałam się, że może ją po prostu szybko zwrócić. Pamiętajcie, że nie chroni w 100% przed chorobą, ale z zaszczepionymi dzieciakami rota zawsze obchodzi się znacznie delikatniej.

Rozlatana jak usta narciarek alpejskich na wietrze. Mama Heli i żona Dodiego.

2 thoughts on “Grypa żołądkowa – rosyjska ruletka z rotawirusem

  1. To nie jest prawdą, że zaszczepione dzieci zawsze przechodzą zakażenie rotawirusem lżej.
    Po drugie “jelitówki” wywołują też inne – noro i adenowirusy na przykład. Przeciwko nim się nie szczepi, bo szczepionek nie ma. Jaką ma Pani pewność, że była to infekcja rotawirusowa?

    1. Pani Kamilo, jeżeli jest przynajmniej cień szansy, że moje dziecko się nie zarazi, albo przejdzie chorobę łagodniej, staram się w miarę możliwości korzystać. Tak było choćby ze szczepionką na ospę. Nam udało się jej uniknąć, choć w przedszkolu zachorowało 3/4 dzieci. Dla mnie sprawa jest prosta – szczepię. W żadnym razie nie zamierzam wchodzić w polemikę z tymi, którzy są zagorzałymi przeciwnikami… Będę natomiast bardzo szczęśliwa, jeśli mój tekst pomoże choć jednej, wahającej się rodzinie podjąć decyzje o zaszczepieniu i uchronić swoje pociechy przed chorobą.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.