Dormi - niania na smartfona

Dormi – aplikacja, która z powodzeniem zastąpi nianię

…elektroniczną, oczywiście! Gdy Emila parę dni była już na świecie, a przemęczony system monitoringu Matka 1.0 zaczął szwankować  (tzn. przestałam się budzić średnio co 4 min, by posłuchać, czy dziecko oddycha), ba nawet chciałam przez chwilę pobyć w innym pokoju niż ona, zaczęłam się rozglądać za elektroniczną nianią.

No i zaczęłam czytać. Co produkt to tysiąc opinii. Co znajomy to inne zdanie. Wśród wad elektronicznych niań najczęściej wymieniane były: krótko trzymające baterie, słaby zasięg, trzeszczenie, nieuzasadnione alarmy, ściąganie sygnału z radia czy innych niań w pobliżu. Przeczytałam też historie o możliwości włamania na takie urządzenia… Nie znam szczegółów, ale zabrzmiało wystarczająco creepy. Lubię gadżety, ale wydanie ok. 200 zł na urządzenie, które może nie do końca spełniać moje oczekiwania, niespecjalnie mi się uśmiechało.

Na szczęście mój niezastąpiony mąż, miłośnik wszelkiego rodzaju nowinek technologicznych (zwłaszcza tych związanych ze smartfonami), dość szybko dotarł do Dormi – aplikacji na Androida, która miała sprawić, że mój własny telefon stanie się odbiornikiem niani.

Dormi – aplikacja, która zmieni Twój smartfon w świetną elektroniczną nianię

OK, tu pojawia się pierwsza kwestia. Twój własny telefon staje się odbiornikiem, ale musi być też nadajnik – czyli drugi smartfon, który będzie w pomieszczeniu, w którym śpi dziecko. Zwykle nie jest to duży problem – w szufladach często walają nam się stare telefony. Jedyne wymaganie, jakie musi spełnić nadajnik to ogólna sprawność, wersja oprogramowania kompatybilna z aplikacją (Android 2.3 lub nowszy), dostęp do sieci.

Pomijam kwestie szkodliwości fal wysyłanych i nadawanych przez komórki… Nie mam wiedzy na ten temat, ale obawiam się, że wszechobecność telefonów – jeśli jest szkodliwa – i tak jest nie do uniknięcia. Na wszelki wypadek jednak warto położyć telefon-nadajnik w pewnej odległości od łóżeczka dziecka. Tym bardziej że Dormi świetnie zbiera dźwięki z kilku metrów, więc nie ma potrzeby przesadnej bliskości.

Ważne jest to, że potrzebne jest samo urządzenie – pozbawione karty sim, więc nie musisz się martwić, że malucha obudzą jakieś połączenia czy smsy.

Jak to działa?

Technicznie nie wiem i nawet nie chcę się dowiedzieć. 😉 Najważniejsze dla mnie jest to, że reaguje na dźwięki w pomieszczeniu, w którym znajduje się nadajnik i przekazuje je na telefon-odbiornik. W samej aplikacji możemy ustawić jej czułość (lub zostawić ustawienia automatyczne) – więc jeśli nasz maluch jest wyjątkowo ruchliwy, a Dormi reaguje na te przewrotki, można go wyregulować.

W drugą stronę – dziwi Cię, że młodzież nie hałasuje wcale? Nie ma problemu – możesz szybko, za pomocą jednego przycisku, podsłuchać, co się tam dzieje. Dźwięki z pokoju dziecka słyszysz tak długo, jak długo przytrzymujesz przycisk.

Twórcy Dormi muszą mieć dzieci, bo wprowadzili szereg funkcji, które są świetnym udogodnieniem. Wieczorami referujesz swojej mamie, siostrze, przyjaciółce przez telefon, ile było uśmiechów, kupek czy jak długo trwała kolka? Bez obaw, Dormi zasygnalizuje Ci, że dziecko się obudziło. Usłyszysz w słuchawce charakterystyczne pikanie. Nie przerwie Twojej rozmowy, ale poinformuje Cię, że coś się dzieje.

Fajną opcją jest też czasowe wyłączanie – gdy Dormi da znać, że dziecko Cię potrzebuje, możesz wyciszyć aplikację na określony czas. Jest to przydatne zwłaszcza wtedy, gdy alarm jest fałszywy, a Ty po sprawdzeniu, że młode śpi dalej, wracasz do swoich zajęć. Nie musisz pamiętać, by na nowo włączyć nianię – apka sama wróci do monitoringu po kilku minutach. Dormi da Ci  też znać wtedy, gdy z telefonem-nadajnikiem coś się wydarzy – bateria jest bliska wyładowaniu albo straci połączenie z siecią.

Dormi ma też funkcję, z której osobiście nie korzystałam – możliwość podglądu przez kamerkę. Emila od malucha spała w ciemnościach, nie widziałam więc w tym sensu, ale jeśli ktoś miałby taką potrzebę – opcja jest.

Praktyczno-techniczne informacje o Dormi

Po pierwsze, do nadajnika możesz podłączyć więcej niż jeden odbiornik (smartfon) – a zatem nasłuchiwać może i mama, i tata 😉

Odbiornik może być też nadajnikiem i biegnąc do malucha możesz do niego mówić i uspokajać niczym przez walkie-talkie.

Aplikacja działa w tle i nie pożera baterii w bardzo drastyczny sposób – to duży plus zwłaszcza wtedy, kiedy nie chcesz być stale „na kablu”.

Ciekawostką i ogromną zaletą jest też fakt, że dla Dormi odległość praktycznie się nie liczy. Odbiornik łączy się z nadajnikiem w dowolny sposób – przez WiFi, a także transmisję komórkową. O tej funkcji przekonałam się, kiedy byłyśmy z Anką w teatrze – przypadkowo włączyłam Dormi i okazało się, że mogę podsłuchać jak moje dziecko, oddalone o kilka dobrych kilometrów, smacznie śpi.

Nie ma nic za darmo

Ale trzy dychy to tyle, co nic. 🙂 A tyle kosztuje dożywotnie korzystanie z aplikacji. Nieźle, co? Jeśli szukasz rozwiązania tymczasowego, za miesiąc zapłacisz 2,99, a za rok 15,90. A bezpłatnie możesz wykorzystać cztery godziny monitoringu miesięcznie. No i płacisz raz, niezależnie od ilości odbiorników, czyli telefonów rodziców.

Link do aplikacji znajdziesz tutaj: Dormi w Sklepie Play

Wiecznie niewyspana matka Emilii i małej dziewczynki, co do imienia której jeszcze trwają spory 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.